RADOŚCI & INSPIRACJE

MAGIA ZMYSŁÓW I RUCHOME WYDMY

“ŻYCIA NIE MIERZY SIĘ ILOŚCIĄ ODDECHÓW, ALE ILOŚCIĄ CHWIL, KTÓRE ZAPIERAJĄ DECH W PIERSIACH” – Maya Angelou.

Jeśli przyjąć ten cytat za prawdę, to cieszę się, że w miniony weekend doszło do powiększenia w moim życiu ilości chwil zapierających dech w piersiach o kolejną, którą dorzuciłam do mojej okazałej kolekcji. Stało się to za sprawą odwiedzenia pewnego magicznego miejsca o którym za chwilę Wam opowiem.

Jestem kolekcjonerką cudownych momentów, które nie tylko są przyjemne dla ciała bądź umysłu, lecz poruszają też serce i duszę. Odkąd zaczęłam je świadomie doceniać, staram się je zapamiętywać w najmniejszym szczególe. Mają w mojej głowie specjalną kolorową szufladę do której miło jest potem czasem zajrzeć powracając wspomnieniami do chwil, które dawały szczególne uczucie szczęścia.

Życie na ziemi jest bardzo wyjątkowe pod pewnym względem: mamy tu coś niezwykłego w co wyposażone zostały nasze ciała. Mowa o ZMYSŁACH. Warto je docenić i się nimi delektować, póki jest na to czas. Dlatego gdy zjadasz soczystego, słodkiego, mocno dojrzałego i chrupiącego czerwonego arbuza prosto z lodówki w bardzo upalny dzień, to zatrzymaj się nieco dłużej na tej błogiej chwili. Anioł, który nigdy nie był człowiekiem pewnie spogląda na nas wtedy z dużym zainteresowaniem i zastanawia się jak to jest doznawać smaków: słodkiego od którego uśmiecha nam się twarz w przyjemnym grymasie, kwaśnego od którego tę samą twarz lekko zaczynamy wykrzywiać, gorzkiego który wywołuje opadnięcie w dół kącików ust albo słonego z domieszką pikantnego, który nadaje jakiemuś wyjątkowemu ciepłemu daniu aromatyczną nutę dając nam jednocześnie wspaniałe uczucie sytości w żołądku. I do tego jeszcze te obłędne zapachy… ach…czujecie?

Przejedź lekko palcami po skórze swojej drugiej ręki. Nadejdzie kiedyś taki czas, że nie będziesz już mieć takiej okazji. Ciesz się dotykiem, rozkoszuj dźwiękiem. Oczy naciesz widokami, które wywołają dreszczyk emocji wysyłając jednocześnie do mózgu myśl, że dla takich chwil warto żyć. Gdy masz przed sobą jakieś naturalne perfumy, powąchaj je, zanurz się w ich zniewalającym aromacie. Czuj… smakuj…rozpieszczaj swoje ucho taką muzyką na którą serce odpowie wzniosłym, radosnym wzruszeniem doprowadzając czasem łzy szczęścia specjalnymi małymi kanalikami do oczu i dając odczuć ciarki na plecach. Precyzyjna praca jaką wykonują codziennie nasze ciała jest niebywała, a ich reakcja na bodźce z zewnątrz, które pobudzają nasze zmysły jest szczególnie godna uwagi. Tylko geniusz mógł coś takiego wymyślić. Boski Geniusz.

Wykorzystując różnego rodzaju zmysły, uwielbiam się zachwycać – pięknymi przedmiotami, muzyką, dobrym filmem czy sztuką, pysznym jedzeniem, zapachami, krajobrazami, roślinami, zwierzętami, różnymi wzniosłymi sytuacjami, no i oczywiście ludźmi, bo każdy ma w sobie coś pięknego choćby przez to, że jest jedynym i niepowtarzalnym oryginałem. Czasem moja uwaga wędruje na jakąś bardzo drobną rzecz. Jadąc rowerem potrafię zatrzymać się specjalnie po to, by podziwiać stokrotki. Fajnie jest też leżeć na plaży albo trawie i patrzeć w niebo, bo kształty jakie się niekiedy na nim ukazują są wyjątkowe i ktoś kto nimi zarządza musi mieć spore poczucie humoru 🙂

Jeśli chcecie czerpać z życia pełnymi garściami, to pamiętajcie o magii swoich zmysłów, która jest zawsze w zasięgu ręki. Warto zatem na co dzień zadbać o to, by dostarczać swoim zmysłom pozytywnych bodźców. Wystarczy je tylko odpowiednio pobudzić. Zrób sobie czasem przerwę i zadaj sobie pytanie: czy to co daję teraz moim oczom albo uszom jest dla mnie dobre? Jeśli odpowiedź jest negatywna, to jak najszybciej to zmień. A jeśli pozytywna, to rozkoszuj się tym, co widzisz i słyszysz w danym momencie. Wysyłanie w sposób świadomy pozytywnych bodźców do jak największej ilości zmysłów (najlepiej wszystkich jednocześnie ) sprawi, że poczujecie się cudownie. Dobre samopoczucie z kolei spowoduje, że zaczniecie przyciągać do swojego życia coraz więcej korzystnych zdarzeń. Zmysły odgrywają w tym procesie przeogromną rolę. Dlatego stwarzajcie jak najwięcej takich sytuacji w życiu, by w tym samym momencie w zachwyt popadały wszystkie Wasze zmysły: wzroku, słuchu, smaku, węchu, dotyku.  A ostatnio, nie wiem czy o tym słyszeliście, wprowadzono jeszcze jeden: zmysł temperatury, która w zależności od tego czy jest dla nas odpowiednia czy nie, wywołuje w nas uczucie komfortu bądź dyskomfortu. 

Szczególnie uzdrawiająco działają na nasze zmysły te bodźce, które pochodzą z natury, dlatego polecam Wam jak najczęstsze patrzenie na przyrodę, wsłuchiwanie się w jej dźwięki, wąchanie jej urzekających zapachów, a także dotykanie – np. poprzez chodzenie boso po trawie albo przytulanie się do drzew. Taki kontakt z naturą bardzo wspiera w leczeniu całego organizmu z wszelkich chorób. A skoro przyroda ma na nas tak wspaniałe oddziaływanie, to korzystne jest jak najczęstsze obcowanie z nią. Robię to regularnie, z czystej przyjemności i lubię wynajdywać piękne nowe miejsca, by nacieszyć nimi oko. Pomieszkiwałam już w bardzo wielu zakątkach Polski i świata i zawsze starałam się zwiedzić jak najwięcej miejsc znajdujących się w pobliżu miejscowości w której przebywałam. Po mieszkaniu m.in. w górach i w stolicy teraz przyszła kolej na odkrywanie uroków najbardziej ukochanego przeze mnie rejonu: przepięknego Trójmiasta i jego równie pięknych okolic. A o niesamowitej historii jak się tu znalazłam, w której sam Bóg maczał palce 🙂 , będziecie mogli przeczytać w mojej książce, którą niedawno zaczęłam pisać. Wyjaśni ona dlaczego to miejsce jest dla mnie tak bardzo szczególne i bliskie memu sercu.

Jakiś tydzień temu usłyszałam o wydmach w okolicach Łeby od których dzieli mnie zaledwie 85 km. Ludzie wypowiadali się o nich w samych superlatywach uznając je za jedną z większych atrakcji w naszym kraju. Zapytałam wtedy siebie: “Czy ja chcę kiedyś odchodzić z tego świata nie zobaczywszy wydm pod Łebą?” Oczywista odpowiedź nadeszła szybko i zdecydowanie, więc pakując się nazajutrz w niedzielny poranek na wycieczkę znany był już najważniejszy cel podróży, dlatego rowerki jak zwykle obowiązkowo wylądowały w aucie. I powiem Wam, że się przydały, bo trasa rowerowa na wydmy jest wyjątkowo przyjemna i żal by było nie skorzystać z tego środka lokomocji, aby się tam dostać. Dotrzeć trzeba najpierw do miejscowości Rąbka a potem jedzie się szlakiem rowerowym w otoczeniu Słowińskiego Parku Narodowego. Jeśli bardzo byście chcieli pojechać tam rowerem, ale nie macie możliwości by go ze sobą zabrać, to mam dobrą wiadomość: przy wejściu do Parku jest wypożyczalnia rowerów z której możecie skorzystać.

Słowiński Park Narodowy

Po prawej ścieżka dla pieszych, a po lewej trasa rowerowa. Obie doskonałe.

Słowiński Park Narodowy

Po drodze można się na chwilkę zatrzymać, by z wieży widokowej  zobaczyć piękny krajobraz.

Wieża widokowa w Rąbce pod Łebą

Do wydm można też dopłynąć statkiem kursującym po Jeziorze Łebsko albo dojechać meleksem.

Meleksy w Słowińskim Parku Narodowym dowożące turystów do wydm

Warto skręcić na kilka minut w lewo do przystani, by rzucić okiem na jezioro Łebsko.

Słowiński Park Narodowy
Jezioro Łebsko

A tu pozostałe atrakcje, dla zainteresowanych tym tematem.

Słowiński Park Narodowy
Słowiński Park Narodowy

Jazda rowerem na wydmy to ogromna przyjemność. Droga jest równa i szybka, można dojechać na miejsce w około 30 minut. 

Słowiński Park Narodowy
Słowiński Park Narodowy

Wreszcie się zbliżamy do celu. Teraz wystarczy już tylko wejść na samą górę 🙂 

Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym

Kochani … i oto są – cudowne, przepiękne, niepowtarzalne, zapierające dech w piersiach: RUCHOME WYDMY.

Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym

Są to największe, najbardziej okazałe i najsłynniejsze ruchome wydmy w Polsce.  Powstały w wyniku wyrzucania piasku przez morskie fale, który był potem osuszany podmuchem wiatru i ciepłem słońca. Wydmy te są ruchome, ponieważ wiatr powoduje przemieszczanie ich na wschód o kilka metrów rocznie.

Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym
Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym
Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym
Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym
Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym

Widoki są niesamowite i żadne, absolutnie ŻADNE zdjęcia nie są w stanie oddać tego unikatowego cudu natury.

Wyobraźcie sobie, że stoicie na wysokiej na 30-40 metrów piaskowej górze. Po jednej jej stronie rozciąga się w całej swojej okazałości jezioro Łebsko, a po drugiej stronie morze. Pasek nieba, pasek wody, pasek zieleni i pas piaskowy rozciągający się w każdą możliwą stronę tak, że idąc odnosi się wrażanie, jakby się było na  najpiękniejszej na świecie pustyni, bo uniesionej pod samo niebo w otoczeniu wyjątkowych krajobrazów. To prawdziwy ewenement, więc jeśli jeszcze go nie widzieliście, to  pędźcie do Łeby Kochani 🙂 Kto wie, może się tam pewnego dnia spotkamy, bo ja tam na pewno jeszcze wrócę, tym bardziej, że w Słowińskim Parku Narodowym jest kilka szlaków, które warto przebyć, a nie da się tego zrobić w jeden dzień.

Wydmy ruchome w Słowińskim Parku Narodowym

Wylegiwałam się na tych wydmach, na bialutkim piasku patrząc w gorące jasne słońce, które wydawało się być niżej, znacznie bliżej niż dotąd. Wiał bardzo lekki, przyjemny wietrzyk, który umilał życie. W tle słuchałam Jason Mraz’a, który wprowadza mnie zawsze w wyjątkowy nastrój. Energia tego miejsca jest niesamowita, bo było mi tak cudownie błogo, że nie istniało nic poza tą jedną chwilą w której mogłabym trwać wiecznie. Pomyślałam sobie wtedy, że chyba tak musi wyglądać przedsionek raju. 

Leżąc tak sobie na tych rajskich wydmach przyszła do mnie pewna złota myśl, że Maya Angelou miała rację: życie faktycznie mierzy się ilością chwil, które zapierają dech w piersiach, bo to one sprawiają, że tak bardzo chce się żyć 🙂

 

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *