ROZWÓJ & ŚWIADOMOŚĆ

GDY DZIEJE SIĘ ŹLE – ŁAP OKAZJĘ!

W życiu każdego z nas są takie etapy, kiedy nadchodzą ciemne chmury. Po nich może wyjść od razu słońce, albo może być jeszcze gorzej – wichury, grzmoty i pioruny. Wtedy mamy dwa wyjścia: albo pozwalamy na to, że jesteśmy tymi piorunami już do końca porażeni,  albo możemy wykorzystać ten trudny czas jako trampolinę do tego, by wznieść się tak wysoko jak jeszcze nigdy dotąd.

Ból i cierpienie nie są żadną karą dla nas tylko pobudką, wstrząsem, który chce nam powiedzieć:

– Obudź się człowieku!!!  Zrób coś w końcu z sobą, żeby stać się w pełni szczęśliwym!!!

Gdyby nie ten wstrząs, żylibyśmy sobie tak na wpół szczęśliwi, na wpół nieszczęśliwi; na wpół żywi, na wpół martwi – czyli nie do końca komfortowo, ale też na tyle znośnie, by nic z sobą nie zrobić.

A Wszechświat chce nam dać 100% !!! I pomyśl, co może zrobić, by nas zmotywować do sięgnięcia po tę pełnię ??? Czasem najbardziej drastyczne środki są jedynym wyjściem, gdy nie reagujemy na te bardziej łagodne. To dlatego jakiś biznesmen – pracoholik ma wtedy nagły wypadek, bo to jedyna szansa, by go zatrzymać w tej gonitwie donikąd i zmusić do jakiejś refleksji. To dlatego ktoś inny traci wszystko, by odnaleźć coś znacznie cenniejszego: siebie. To są prawdziwe historie, jakie pisze życie. Sama byłam wielokrotnie ich świadkiem. Widziałam albo czytałam o tym, co się potem z tymi ludźmi stało, jaką wspaniałą wewnętrzną przemianę przeszli odzyskując z nawiązką to, co utracili i do tego stając się tak szczęśliwi jak nigdy dotąd.

Nikt z nas nie chce cierpieć. Ale gdy obserwuję ludzi, którzy przeszli przez różne życiowe zawirowania, to odnajduję w nich większą głębię. Przeżyte cierpienie zmienia, uczy, daje wewnętrzną siłę, mądrość, szlifuje człowieka jak najwartościowszy diament.

Czasem na moich warsztatach „Jak budować własne szczęście” ludzie opowiadają, co ich w życiu boli, co uwiera. Pytam wtedy:

– A czy przyszedłbyś na warsztaty, gdybyś nie poczuł tego dyskomfortu? Czy zacząłbyś poszukiwać jakichś dróg rozwoju?

Ten dyskomfort dziś wydaje się czymś złym, lecz patrząc długofalowo jest czymś dobrym, bo to on motywuje, by coś zrobić i sięgnąć po więcej – zaopiekować się swoim życiem, rozpocząć pracę nad sobą i stać się swoją największą siłą.
Każde nieprzyjemne ukłucie w sercu, które przypomina czasem o jakimś rozczarowaniu własnym życiem mobilizuje do tego, by powstać z kolan podejmując jakieś działanie zmierzające do uzdrowienia tego swojego życia. To impuls do rozwoju, do zrozumienia, że może już najwyższy czas, by poprzez wewnętrzną pracę i przemianę docenić  swoją wspaniałość i nie szukać więcej jej potwierdzenia w oczach innych, tylko dostrzec ją w swoich własnych.

Jeśli widzisz teraz chmury zamiast słońca, to nie martw się, bo to się dzieje po to, by Cię zachęcić do “złapania okazji”.  

Zostałeś nagle bez pracy?

– Łap okazję! Możesz nareszcie zacząć robić to, co kochasz i do czego zostałeś stworzony.

Czy porzucił Cię partner?

– Łap okazję ! Może życie chce Ci dać wreszcie szansę na prawdziwą miłość.

Czy coś Ci dolega?

– Łap okazję ! Twoje ciało chce Ci przekazać ważny komunikat. Jeśli dobrze go odczytasz, będziesz mieć okazję, by uzdrowić nie tylko ciało, lecz również chorą duszę.

Zapamiętaj: prawdziwe okazje nie zawsze są tylko tam, gdzie je do tej pory dostrzegałeś. Te najprawdziwsze są czasem przez nas niezauważane, a często opłakiwane, ale to właśnie one zmieniają całkowicie Twoje życie w sposób pozytywny i robią w nim totalną rewolucję.

To, co uważałam kiedyś za największe przekleństwo, okazało się dla mnie po latach największym błogosławieństwem. Skąd wiesz, czy z Tobą nie dzieje się podobnie? Nigdy nie wiesz, czy porażka, którą właśnie, być może, przeżywasz nie okaże się za jakiś czas Twoim największym sukcesem.

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *